poniedziałek, 13 lipca 2015

Kącik książek polecanych: "Opiekunowie" - Dean Koontz

Panie Koontz, ja pana kocham.
Wszystko w porządku, po prostu nagle ni z tego, ni z owego postanowiłam wyznać miłość jednemu z moich ulubionych autorów po lekturze kolejnej z jego książek. Ekstrawagancko, a jakże.
Biorąc dzisisjszy temat trochę bardziej na poważnie - opowiem Wam o Golden Retrieverze, który w wyniku badań genetycznych otrzymuje ludzką inteligencję. Szaleni amerykańscy naukowcy zaraz obok przyjaznego czworonoga postanowili także stworzyć demoniczne monstrum - docelowo genialnego wojownika o niewiarygodnej sile i inteligencji dorównującej człowiekowi. W praktyce Obcy (jakże trafnie nazwany) wymyka się spod kontroli i ucieka z laboratorium razem z Retrieverem. Problem w tym, że Obcy poznał się, na czym świat stoi i jak naukowcy faworyzują swego genialnego psa. Odtąd przelewa na niego całą swoją nienawiść i nie szczędzi wysiłków, by w końcu go dopaść. Trasę jego ucieczki znaczą brutalne morderstwa dokonywane na ludziach i zwierzętach.

Szczęśliwym trafem główny bohater trafia w ręce byłego komandosa, dla którego pies jest niczym błogosławieństwo. Mimo początkowego sprzeciwu przygarnia zwierzę, które otrzymuje imię Einstein. Wkrótce w ich życie wkracza Nora - uratowana przez psa dziewczyna. Wspólnymi siłami starają się rozwikłać zagadkę laboratorium, z którego uciekło zwierzę i ścigający go potwór; cały czas próbują przeciwstawić się władzy, która chce odebrac im Einsteina. Tymczasem równolegle dla rozwoju wydarzeń ktoś morduje naukowców odpowiedzialnych za wszystkie badania. Nikomu nie udaje się ująć mordercy, co sieje równie wielki starch, jak poczynania Obcego.
Brzmi niewiarygodnie? Spokojnie, to tylko fabuła "Opiekunów" Deana Koontza.
Trzeba przyznać, że to wszystko wygląda na dość skomplikowaną powieść kryminalną w polączeniu z marnym sci-fi, ale w rzeczywistości jest to bardzo dobrze skonstruowana mieszanka thrillera i powieści psychologicznej. Bohaterowie jak zwykle u Koontza to wspaniale skonstruowane postaci o złożonych portretach psychologicznych. Często są jak lustra, w których człowiek może ujrzeć własne odbicie. Historia - choć nieprawdopodobna - w subtelny i niemal niezauważalny sposób przedstawia odwieczną walkę dobra ze złem. Doskonale widać to na przykładzie Einsteina i Obcego, ich nieustannej walki i tego, do czego zdolny jest Obcy. Wielu zapewne sądzi, że skoro danej powieści niewiele brakuje do miana dreszczowca, nie jest ona w stanie nas czegokolwiek nauczyć. Jak widać, pozory mylą. "Opiekunowie" to nie tylko niezwykle zaskakująca powieść. Potrafi nieźle przestraszyć, rozweselić a następnie zasmucić. Raz za razem czytelnik dostaje nadzieję na to, że los bohaterów ulegnie poprawie; za chwilę zostaje mu ona brutalnie odebrana. "Opiekunów" nie należy jednak traktować jako książki przesadnie emocjonalnej - wręcz przeciwnie, wszystko jest tu dokładnie wyważone. Autor postarał się również o wyrównane tempo akcji. Historia podąża swoim rytmem, nie spieszy się.
Myślę, że ta książka jest świetną alternatywą zarówno dla miłośników gatunku, jak i dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z Deanem Koontzem.

4 komentarze:

  1. O widzę że u Ciebie się pozmieniało i bardzo tu ładnie :D
    Co do książki nie lubię takiej mieszanki bo nie lubię tych gatunków dlatego raczej jej nie przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję! :3
    Nie każdy musi lubić thrillery, chociaż osobiście polecam;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam w planach poznać twórczość pisarza, a po Twojech recenzji nabrałam jeszcze większej ochoty na Jego książki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło mi to słyszeć, dziękuję! ;)

      Usuń