czwartek, 21 maja 2015

Kącik książek polecanych: "Trupiarz" - Ian Weir

Ostatnio będąc w bibliotece mój wzrok przyciągnęła osobliwa książka. Pamiętam, że podkusiło mnie, by przejść się jeszcze po bibliotece  i wówczas dostrzegłam "Trupiarza". Od strony graficznej praktycznie od razu przypadła mi do gustu. Poza tym jest słusznej objętości, a ja jestem wielkim fanem książek 400+.
"Trupiarz" ma całkiem osobliwą okładkę, można nawet rzec, że mroczną. Wiecie, że nawet odpowiadają mi takie klimaty, więc postanowiłam ją przygarnąć.
Cóż.

Opis: (źródło: lubimyczytac.pl)
"Czy historia Frankensteina mogła zdarzyć się naprawdę?


Ian Weir to współczesna Mary Shelley.

Londyn, rok 1816. Właśnie skończyła się wojna z Napoleonem. Z kontynentu po pięciu latach pracy w charakterze asystenta chirurga wojskowego Aleca Comriego powraca dziewiętnastoletni Will Starling, wychowanek dziecięcego przytułku. Zarozumiały, czarujący i skrzywdzony przez los chłopak pomaga poczciwemu Comriemu prowadzić lekarską praktykę w szemranej londyńskiej dzielnicy Cripplegate. Ich działalność wymaga nawiązania trudnego sojuszu z trupiarzami: rabusiami grobów zaopatrującymi chirurgów i anatomów w zwłoki do sekcji, oraz uzyskania przychylności wszechmocnego Dionysusa Athertona, najjaśniejszej spośród gwiazd wschodzących na firmamencie londyńskiej chirurgii.

O Athertonie krążą szalone pogłoski. Szepcze się o eksperymentach na trupach nie całkiem martwych – a nawet na trupach całkiem przytomnych i wrzeszczących wniebogłosy – które mają na celu odkrycie zagadki śmierci i tajemnicy nieśmiertelności. Will obsesyjnie stara się dociec prawdy, wspierany przez początkującą aktorkę, a okazjonalnie prostytutkę Annie Smollet oraz swego sceptycznego protektora Comriego. Śledztwo kluczy wśród burdeli, tawern i bogatych domów w dzielnicy Mayfair, by w finale obnażyć szokującą prawdę na temat wielkiego Athertona i samego Willa."




Spodziewałam się, że zapałam do niej równie wielką miłością, jak do reszty jej podobnych. Może aż tak różowo nie było, ale i tak myślę, że to całkiem przyzwoita lektura (brzmi to dość dziwnie, jeśli zważymy na to, że akcja dzieje się w XVII-wiecznym Londynie). Przede wszystkim sądziłam, że spotkam się z "dialektem epokowym", a zastałam coś rodem z mało śmiesznego amerykańskiego serialu. Muszę jednak przyznać, że były fragmenty, przy których się zaśmiałam.
Postacie same w sobie całkiem całkiem, choć najmniejszą sympatią darzę Annie Smollet. Im bliżej było końca książki, tym moja sympatia do niej topniała coraz bardziej. W momencie, gdy panienka Smollet zaczęła nadużywać Caps Locka do tego by WYRAZIĆ SWOJE ROZCHWIANIE EMOCJONALNE I ROZDWOJENIE JAŹNI, prześcignęła nawet topniejące loty Antarktydy.
Szczególnie polubiłam głównego bohatera i jego przyjaciół. Trzeba przyznać, że tworzą dość specyficzny, ale niezwykle ważny filar tej historii. Myślę, że stanowią jej spory atut.
Podsumowując - książka nie jest zła, ale fakt faktem ma swoje mankamenty. Autorowi nie można odmówić wiedzy medycznej i zaangażowania w temat, co niewątpliwie idzie na korzyść powieści. Trzeba też przyznać, że wszelkie opisy londyńskiego krajobrazu są bardzo plastyczne, wręcz przemawiają do wyobraźni czytelnika. Dzięki temu można bardzo łatwo wczuć się w życie Willa.
Gdyby można było ją ocenić, z chęcią przyznałabym jej mocną piątkę z minusem, bo nie jest aż tak źle, jednak czegoś mi w niej zabrakło.

8 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że lubię takie powieści, ale tu mi czegoś zabrakło. Moim ideałem w tej kategorii nie zostanie, ale najgorsza też nie jest;)

      Usuń
  2. Hmm, nie wiem czym sięgnęła po nią, choć lubię i klimat dawnych czasów i osadzenie akcji w Anglii oraz medyczne kawałki. Ale jakoś całość mnie nie przekonuje.
    http://czytaj-na-walizkach.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt faktem ma swoje wady, nie da się ukryć. Myślę jednak, że nie jest taka zła;)

      Usuń
  3. Słyszałam o tej książce. Dałabym jej szansę, bo jestem ciekawa jak ja ją odbiorę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno jest ciekawie napisana, to muszę przyznać. XVII-wieczny Londyn jest naprawdę wciągający;)

      Usuń
  4. Książka leży na półce i czeka na swoją kolej...mam nadzieję, że już wkrótce po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę miłej lektury! :)

      Usuń