wtorek, 31 marca 2015

Najgorsze kawały, które możesz zrobić przyjacielowi codziennie i od święta

Nie odpowiadam za to, co przyjaciel w zamian może uczynić Wam (zwłaszcza, gdy dysponuje dość oryginalnym poczuciem humoru. Zupełnie jak moi przyjaciele, dlatego muszę przygotować się na wszystko. Dosłownie).
Dla zapominalskich małe przypomnienie - Prima Aprilis jest już jutro, więc może warto byłoby się zastanowić jak sympatycznie kogoś strollować, w dodatku bez większych  konsekwencji :P
Bądź co bądź w tym roku 1 kwietnia zażartował sobie z wszystkich dookoła, bo z tego co pamiętam to w poprzednich latach chyba wszyscy mieliśmy wolne. Co za ironia losu.


1. Czy Twój przyjaciel ma w piórniku kolorowe cienkopisy?
Na pewno coś się znajdzie, gdyby to jeszcze były żółte cienkopisy firmy Stabilo to już w ogóle byłoby super. Cóż z tym faktem zrobić? Jeśli ma ich kilka, wystarczy pozamieniać zakrętki z innymi kolorami. W przypadku, gdy Twój przyjaciel nie oznacza wszystkiego w kolorach, typu - zadania na zielono, sprawdziany na niebiesko, kartkówki na pomarańczowo - nie powinien zrobić Ci krzywdy. Chyba, że jednak przywiązuje do tego wagę, wówczas radzę się ewakuować z miejsca zdarzenia i zza rogu obserwując z dziką satysfakcją, jak się myli i ciska na boki piorunami.

2. Zawołaj go i zrób kawaii selfie z zaskoczenia.
Jeśli Twój przyjaciel ma hopla na punkcie fotogeniczności i głupiego wychodzenia na zdjęciach, to jest cios prosto między żebra. Albo - jak kto woli - wyjątkowo wredny troll. Nie muszę chyba dopowiadać, że po takim wykroczeniu najczęściej trzeba barykadować się w łazience i wstawiać taką fotkę gdzie popadnie.

3. Zostawił/a telefon? Może jeszcze odblokowany?
Nie? Pół biedy, jeśli znasz kod, a Twój przyjaciel ma internet w telefonie. Tu scenariusz jest bardzo prosty i dość przewidywalny... Facebook + kilka oryginalnych wpisów o wspaniałości obgryzania paznokci u stóp czy innych takich wspaniałościach. Zemsta jest słodka.

4. "Zechcesz usiąść? Odsunę Ci krzesło!"
Czyż zauważyliście tą przyczajoną groźbę? Brzmi zachęcająco, prawda? I - notabene - nie jest to wyraz grzeczności czy dobrego wychowania. Bądź co bądź ta zabawa może być ciut niebezpieczna jak w moim przypadku, gdy padłam ofiarą takiego żarciku w pierwszej klasie. W zasadzie nic mi się nie stało, ale wyglądało to trochę gorzej, więc polecam lekkie odsuwanie/przesuwanie. I to na tyle, żeby delikwenta wyłącznie przestraszyć, nie zabić.
W końcu każdemu od czasu do czasu przyda się mały skok adrenaliny.

5. Sznurówki, sznurówki...
Stare jak świat, ale za to jakie sprawdzone. Zrzuć "przypadkiem" długopis pod stół, najlepiej na dużej przerwie i postaraj się związać sznurówki sąsiada z ławki tak, by nie zauważył tego od razu. Nie, wcale nie jest to niewykonalne. 
Alternatywą dla sznurówek są worki wypełnione bodaj powietrzem, które - gdy delikwent usiądzie - zaczynają pierdzieć. Cudo, no nie? Gadżet miesiąca.

6. "Dzień dobry, tu oddział chorób wenerycznych, proszę przyjść po leki na przeziębienie!"
A gdyby tak zebrać grupkę znajomych i wkręcić jednego z nich? Biedny, Bogu ducha winny niczego się nie spodziewa... Zonk gwarantowany, gdy zadzwoni do niego Mariolka ze szpitala ze skierowaniem na oddział chorób zakaźnych. Windykator długów z podejrzanej dzielnicy żądający opłaty "za ochronę" tez nie jest złym pomysłem....

Moim osobistym mistrzem kawałów został... *fanfary*... 
Gmail.
Dlaczego?
Bo wiadomość o wygranej w konkursie dostałam dopiero wczoraj, a według daty powinna przyjść do mnie w zeszłą środę. A maila sprawdzałam w sobotę i jakoś jej nie było. Magia o.O
Wiadomość dla mnie niezwykle ważna, bo powiadomiła mnie, że wygrałam książkę, którą od dłuższego czasu kocham i wielbię na odległość, więc jak tylko o tym przeczytałam zaczęłam piszczeć i skakać po całym domu. Jestem z siebie dumna, moje wypociny kogoś do siebie przekonały, haha :D

4 komentarze:

  1. Przepraszam Cię że ostatnio nie piszę u Ciebie ale mam totalny mętlik w szkole i ostatnio chodziłam zaspana cały czas wszystko przez zbliżające się egzaminy, ale od dziś mam tydzień wolnego i spróbuję jakoś wszystko po ogarniać ;)
    Co do postu ciekawe żarciki ;D I gratuluję Ci wygranej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przejmuj się, mam to samo. Też za Chiny Ludowe nie mam czasu, żeby ogarnąć sprawy blogowe, ale jakoś daję radę ;)
      Dziękuję! <3

      Usuń
  2. Ja całkowicie zapomniałam o Prima aprilis i zostałam wkręcona w typowe "oj, ubrudziłaś się" :)
    adgam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też tak wkręcili - niby proste, ale za to jakie skuteczne ;)

      Usuń