poniedziałek, 1 września 2014

Witaj szkoło!

Cześć wszystkim!
Nie nie, spokojnie - nie przychodzę do Was ze spóźnionym 'Back to school'.
Jak tam po rozpoczęciu, trzymacie się jakoś? Na pewno bardzo się cieszycie z powodu powrotu do szkoły, w końcu wszyscy kochają niezapowiedziane kartkówki i krakanie pana od fizyki, że 'Wasze nazwisko będzie na liście, ale pod kreską, moi państwo! Pod kreską! Dopiero zobaczycie, jaki to jest ból!'
Tja. Co racja, to racja. tylko dlaczego słyszymy o tym na każdej lekcji?

Z drugiej strony, zwróciliście kiedyś uwagę, że szkoła to tak właściwie 70% naszego dotychczasowego życia? Na co dzień tak tego nie zauważamy, ale w końcu to tutaj mamy przyjaciół i w tym miejscu można nas spotkać najczęściej w ciągu tygodnia. Nie wspominając o tym, że po skończonych zajęciach wracamy do domu i odrabiamy lekcje. Nieźle.



Można by powiedzieć - nowy rok szkolny, nowe horyzonty. Bądź co bądź to prawda, w końcu zaczynam trzecią klasę gimnazjum. Z pozoru to nic strasznego. Z pozoru. Czego się więc obawiam? Standardowo - egzaminów. Tak, tak, wiem - to tylko zwykłe testy, nic wielkiego. Sporo niepotrzebnego stresu i tylko kilkanaście kartek papieru do wypełnienia. I tak, i nie. Szczególnie panikuję przed chemią, wspomnianą fizyką i matematyką, ale poza tym staram się czerpać z wyżej wymienionych opinii i miejmy nadzieję, że się uda.
Poza tym wciąż zastanawiam się, jak to będzie z blogiem, czy starczy mi czasu, żeby go prowadzić albo czy nie będę go zaniedbywać. Cóż, czas pokaże. W końcu nie na darmo przez ostatnie tygodnie zagłębiałam się w lekturę postów o lepszej organizacji czasu, żeby to teraz zaprzepaścić, haha.

Mogę śmiało powiedzieć, że jestem przygotowana do szkoły; zaczynając od posprzątanego (i odgraconego) pokoju, przez zeszyty i książki, a kończąc na poukładanych rzeczach w głowie. To ostatnie wymaga wyjaśnienia - sporo się u mnie zmieniło przez te wakacje. Praktycznie rzecz biorąc, przez jedną rzecz całe moje dotychczasowe życie poszło w długą razem z tym, co znałam do tej pory. Te dwa miesiące nie należały do najcudowniejszych w moim życiu, ale muszę przyznać, że sporo się nauczyłam przez ten czas. Niezły paradoks, swoją drogą.
Trzeba przyznać, że czasami każdemu z nas przydaje się taki kubeł zimnej wody. Bo choć sądzimy, że moglibyśmy obejść się bez niego, po jakimś czasie wreszcie opadają nam klapy z oczu i dostrzegamy, że -nierzadko pomimo cierpienia- to wiadro, które odświeżyło nam spojrzenie na rzeczywistość było nam bardzo, ale to bardzo potrzebne.

Pozostaje więc uzbroić się w optymistyczne podejście i mieć nadzieję, że nadchodzący rok szkolny będzie równie dobry, jak poprzedni, a może i jeszcze lepszy. I oby te egzaminy poszły tak, jakbyśmy tego chcieli. Tego życzę wszystkim uczniom razem wziętym i każdemu z osobna ;)
Dobranoc!

3 komentarze:

  1. Po pierwsze dziękuję mojej fance, za miłe komentarze na blogu :)
    Po drugie powodzenia na tych durnych egzaminach (przeżyłam je już kilka lat temu i smiało mogę powiedzieć, że są do dupy xD)
    Po trzecie milo, że nastawiasz się optymistycznie do życia

    Kolejne DIY na moim blogu :) Tym razem album. A jaki? to dowiecie się na http://the-sound-of-your-heart-beating.blogspot.com/2014/09/album-na-zdjecia-diy.html :) Serdecznie zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie również zmieniło się wiele przez te wakacje. Mam nadzieję, że na lepsze. Że dojrzałam. Cieszę się na myśl o kolejnym rokiem szkolnym. Mimo tego, iż uważałam się za psychicznie przygotowaną do rozpoczęcia 3 klasy technikum, na pierwszych poważniejszych lekcjach mój mózg zrobił wielkie NOPE i miałam ochotę wejść pod ławkę i udawać że mnie nie ma. Za dwadzieścia kilka dni czeka mnie miesiąc praktyk zawodowych w zupełnie obcym miejscu. W styczniu egzamin zawodowy i kolejny egzamin zawodowy w czerwcu. A w międzyczasie czeka mnie wiele godzin programowania i liczenia kolejnych zadań z rozszerzenia z matematyki po nocach...
    Będę trzymać kciuki za Ciebie podczas egzaminów gimnazjalnych. Są głupie, ale ich wynik jest bardzo ważny dla ludzi siedzących za biurkami i decydujących, czy przyjmą danego ucznia do swojego liceum/technikum, czy też nie :|

    http://barbar-scrapbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli chodzi o strach w tym roku szkolnym, przerażenie wzbudzają we mnie matury. Boje się niesamowicie, ale staram się podchodzić do wszystkiego z opanowaniem i już teraz wziąć się do roboty, by później nie mieć wszystkiego na głowie. To samo radzę Tobie - choć z tego co pamiętam, na moich egzaminach fizyki było bardzo mało (dwa, może trzy pytania), chemia też nie powaliła ilością zadań. Ale matematykę rozumiem - jestem słaba z tego przedmiotu i jak nie bałam się tych trzech dni zmagań z egzaminami, tak część matematyczna jednak nie pozwoliła mi spać kilka nocy przed testem. Ale nie ma co się bać - nie ma tragedii :)

    http://onelittlesunbeam.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń